Spotkanie proroka 

Pytały go tłumy: «Cóż więc mamy czynić?» (Łk 3,10).

Kiedy byłem młodszy i słyszałem słowo «prorok», myślałem o przepowiadaniu przyszłości, o horoskopach… Z biegiem czasu dowiedziałem się, że prorok to «usta samego Boga», bo to człowiek wybrany przez Niego. To nie ten, który widzi przyszłość, ale ten, który dostrzega teraźniejszość z innej perspektywy. Biblijny prorok to człowiek, który widzi teraźniejszość oczyma samego Boga.

Dziś w Słowie z ewangelii spotkałem proroka o imieniu Jan. Mówią na niego Chrzciciel, bo zanurza ludzi w wodzie. To radykalny człowiek i charyzmatyczny kaznodzieja. Widzę, jak wszyscy idą, by go słuchać, lgną do niego. Kiedy mówię «wszyscy», dosłownie tak jest. Jan jest niesamowity. Jego surowy wygląd mówi mi, że trzyma ludzi na dystans, on natomiast nie odrzuca nikogo. Taki radykalny, a jednocześnie otwarty na innych. Kiedy na niego patrzę, czuję, że jestem wezwany do czegoś, do naśladowania go. On mnie porusza i pociąga, w sumie nie pozwala mi na obojętność. Gdy jednak słucham tego proroka, jestem zmieszany, nie rozumiem. On nie głosi siebie, nie zatrzymuje uwagi na sobie. Dziwi mnie to, bo przecież gromadzi wokół siebie takie tłumy. On natomiast mówi o Kimś innym, mocniejszym od niego. Jedno jego słowo i – tak jak wszyscy inni – poszedłbym za nim. Jan natomiast mówi mi, że to jeszcze nie to, że muszę się przygotować. On sam tylko przygotowuje drogę Innemu.

W tej chwili mam w głowie jedno pytanie – to, które wszyscy w tłumie zadają: «Co robić, aby się przygotować?». Jan Chrzciciel odpowiada różnie, w zależności od pytającego. Tym, którzy posiadają, mówi, żeby się tym dzielić. Tych, którzy są silni i dzierżą władzę, wzywa, żeby jej nie nadużywać. Słyszę zatem, aby żyć świadomie. Prorok mówi mi, abym poprzestał na swoim. Mam dobrze robić swoje. Mam być obecny w tym, co robię, i mieć wzgląd na drugiego. Nie mam przecież pieniędzy ani władzy. A on mi mówi, żebym podzielił się tym, co mam, bo mam przecież potencjał – mam siebie. Prorok mówi mi: «Żyj tu i teraz! Spójrz, ile możesz dać, ile możesz doświadczyć!». To mnie wzywa do spojrzenia na rzeczywistość z innej perspektywy – Bożej. W ten sposób i ja jestem prorokiem, spotykam go w sobie i mogę przygotować drogę dla Tego, który przychodzi.

Boże, który przez chrzest święty obdarowałeś mnie misją prorocką, daj mi w tym duchu dostrzec siebie, tak jak Ty mnie widzisz, abym w moim świadomym życiu dzielił się sobą z innymi. Abym w ten sposób przygotował drogę dla Ciebie.

Wojciech Głowacki